Problemy z Fuji FinePix Z35

  W promocji TP dostałam aparacik jak w tytule.  Za nic nie chciały żadne programy typu digikam, shotwell, f-spot importować z niego fotek. Jedyną wzmiankę po polsku o takowym problemie pod Ubuntu 10.04 znalazłam tutaj.
  Sugerowano, że winien może być jakiś egzotyczny system plików w tym aparacie. rozwiązania nie znaleziono.
Po miesiącu spróbowałam znów powalczyć. Poszukałam i z informacji na  stronie http://www.gphoto.org/news/ wywnioskowałam, że mam przestarzałą wersję libgphoto2. Od wersji 2.4.9 wprowadzono obsługę modelu FinePix Z35, a w repozytoriach Ubuntu 10.04 , co za tym idzie Minta 9, dostępna jest tylko wersja 2.4.8. Co tu robić? Szukałam paczek dla mojej wersji distro ale nie znalazłam Podjęłam nieporadną próbę kompilacji ze źródeł,  configure, make , make install i takie tam. Nie wyszło, niespecjalnie nawet wnikalam dlaczego? Mówię sobie, raz kozie śmierć, zainstaluję z repo Debiana(chyba testing, już nie pamiętam dobrze). Oczywiście jak na amatora przystało użyłam instalatora GDebi, który zaczął wspólpracować dopiero po odinstalowaniu wraz z zależnościami starej wersji libgphoto2, potem wypluwał komunikaty o niespełnionych zależnościach, więc cierpliwie  doinstalowywałam po kolei, czego żądał, kiedy już zgodził się na instalację kluczowego pakietu libgphoto2 w wersji 2.4.11  okazało się, że nie zainstaluje go. Dlaczego? Nie bo nie i już! Dobrze, to może strawi 2.4.10? pierwszy lepszy link z takim numerkiem znalazłam w repo ...Mepisa. ..Poszło. No to teraz czas na doinstalowanie tego, co zabrała ze sobą stara wersja biblioteki. To jednak głupie, że wyleciały digikam, gthumb, hplip i ..no to mnie rozbroiło.. wine! . Teraz już działa wszystko jak trzeba.
Opis moich poczynań pokazuje chaotyczne zmagania laika., szukanie drogi po omacku, choć zapewne starzy linuksiarze znają prostsze i mądrzejsze metody. A pewnie najlepiej byłoby zmienić distro na nowsze. Tylko po co, dla takiego drobiazgu? Ja w gruncie rzeczy do systemu operacyjnego mam podejście utylitarne, przede wszystkim ma działać. Nie mówie, że nie lubię dlubać w moim linuksie, ale w granicach rozsądku, i bardziej są to zmiany kosmetyczne, mające na celu maksymalna wygodę i przyzwoitą responsywność, co daje połączenie gnome z icełWM. Moją drugą naturą jest lenistwo, nie chce mi  się po prostu robić reinstalacji, czy ryzykownego upgrade. A swoją drogą to ciekawe, ile czasu potrzebuje przeciętny user, żeby zajechać linuksa? Na razie od listopada trzyma się znakomicie, choć dwa razy zdarzyło mi się unieruchomić system tak, że tylko edycja fstab z livecd pomogła, też zresztą robiona "na wyczucie"

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
Copyright © Amatorska uprawa mięty - Blogger Theme by BloggerThemes & freecsstemplates - Sponsored by Internet Entrepreneur