Boziu, jak tak czytam te stare wpisy, wnioskuję, że bardzo mi się musiało nudzić te osiem lat temu. Co to wtedy było? Isadora 9 LTS. Dziś nadal linux, ale już bez cackania się z nim, jest jako tło. Ascetyczny, okrojony z bajerów, bo ma działać na poleasingowych maszynach. Bez znaczenia distra i forki, wszystko jeden pies, jesli chodzi o LXDE i iceWM, zużycie zasobów i płynność porównywalna. Najbardziej ssie w dzisiejszych czasach youtube i firefox. o grach nie powiem nic, nie moja bajka.
Nie wiem czy i o czym będę tu pisać, bo raczej nie o linuksie.
Zobaczymy.
Tak wygląda u mnie dziś:
Regres po prostu :D
Przypadki z gatunku: "nic nie ruszam, samo się przestawia"
Zauważyłam przedwczoraj straszne "zamulanie" kompa. Sprawdziłam temperatury, były dość wysokie, wentylator jakoś tak głośniej wył. Sprawdziłam chłodzenie, było o.k. W gnome-system-monitor sprawdziłam zasoby,(100 % zużycia procesora) i aktywne procesy, pojawiał się i znikał na liście openbox. Odinstalowałam go, bo w ogóle nie używam, zrestartowałm komputer i wróciło wszystko do normy. Dziwne to było. nie rozumiem, dlaczego tak się działo. Niezrozumiały dla mnie ten linux czasami, ale gdzie zawodzi logika, działa intuicja(?). Też na dniach zauważyłam że wtyczka ftp do nautilusa nie działa, odinstalowałam nautilusa, zainstalowałam od nowa i naprawiło się, gnome-session wyleciało przy tym, ale to akurat drobiazg. Naprawiło się...ale dlaczego się popsuło? No po prostu nie wiem, jak ja ten chaos ogarniam nie mając większego pojęcia o zachodzących procesach. To jak naprawianie ruskiego telewizora pięścią.
Problemy z Fuji FinePix Z35
W promocji TP dostałam aparacik jak w tytule. Za nic nie chciały żadne programy typu digikam, shotwell, f-spot importować z niego fotek. Jedyną wzmiankę po polsku o takowym problemie pod Ubuntu 10.04 znalazłam tutaj.
Sugerowano, że winien może być jakiś egzotyczny system plików w tym aparacie. rozwiązania nie znaleziono.
Po miesiącu spróbowałam znów powalczyć. Poszukałam i z informacji na stronie http://www.gphoto.org/news/ wywnioskowałam, że mam przestarzałą wersję libgphoto2. Od wersji 2.4.9 wprowadzono obsługę modelu FinePix Z35, a w repozytoriach Ubuntu 10.04 , co za tym idzie Minta 9, dostępna jest tylko wersja 2.4.8. Co tu robić? Szukałam paczek dla mojej wersji distro ale nie znalazłam Podjęłam nieporadną próbę kompilacji ze źródeł, configure, make , make install i takie tam. Nie wyszło, niespecjalnie nawet wnikalam dlaczego? Mówię sobie, raz kozie śmierć, zainstaluję z repo Debiana(chyba testing, już nie pamiętam dobrze). Oczywiście jak na amatora przystało użyłam instalatora GDebi, który zaczął wspólpracować dopiero po odinstalowaniu wraz z zależnościami starej wersji libgphoto2, potem wypluwał komunikaty o niespełnionych zależnościach, więc cierpliwie doinstalowywałam po kolei, czego żądał, kiedy już zgodził się na instalację kluczowego pakietu libgphoto2 w wersji 2.4.11 okazało się, że nie zainstaluje go. Dlaczego? Nie bo nie i już! Dobrze, to może strawi 2.4.10? pierwszy lepszy link z takim numerkiem znalazłam w repo ...Mepisa. ..Poszło. No to teraz czas na doinstalowanie tego, co zabrała ze sobą stara wersja biblioteki. To jednak głupie, że wyleciały digikam, gthumb, hplip i ..no to mnie rozbroiło.. wine! . Teraz już działa wszystko jak trzeba.
Opis moich poczynań pokazuje chaotyczne zmagania laika., szukanie drogi po omacku, choć zapewne starzy linuksiarze znają prostsze i mądrzejsze metody. A pewnie najlepiej byłoby zmienić distro na nowsze. Tylko po co, dla takiego drobiazgu? Ja w gruncie rzeczy do systemu operacyjnego mam podejście utylitarne, przede wszystkim ma działać. Nie mówie, że nie lubię dlubać w moim linuksie, ale w granicach rozsądku, i bardziej są to zmiany kosmetyczne, mające na celu maksymalna wygodę i przyzwoitą responsywność, co daje połączenie gnome z icełWM. Moją drugą naturą jest lenistwo, nie chce mi się po prostu robić reinstalacji, czy ryzykownego upgrade. A swoją drogą to ciekawe, ile czasu potrzebuje przeciętny user, żeby zajechać linuksa? Na razie od listopada trzyma się znakomicie, choć dwa razy zdarzyło mi się unieruchomić system tak, że tylko edycja fstab z livecd pomogła, też zresztą robiona "na wyczucie"
Sugerowano, że winien może być jakiś egzotyczny system plików w tym aparacie. rozwiązania nie znaleziono.
Po miesiącu spróbowałam znów powalczyć. Poszukałam i z informacji na stronie http://www.gphoto.org/news/ wywnioskowałam, że mam przestarzałą wersję libgphoto2. Od wersji 2.4.9 wprowadzono obsługę modelu FinePix Z35, a w repozytoriach Ubuntu 10.04 , co za tym idzie Minta 9, dostępna jest tylko wersja 2.4.8. Co tu robić? Szukałam paczek dla mojej wersji distro ale nie znalazłam Podjęłam nieporadną próbę kompilacji ze źródeł, configure, make , make install i takie tam. Nie wyszło, niespecjalnie nawet wnikalam dlaczego? Mówię sobie, raz kozie śmierć, zainstaluję z repo Debiana(chyba testing, już nie pamiętam dobrze). Oczywiście jak na amatora przystało użyłam instalatora GDebi, który zaczął wspólpracować dopiero po odinstalowaniu wraz z zależnościami starej wersji libgphoto2, potem wypluwał komunikaty o niespełnionych zależnościach, więc cierpliwie doinstalowywałam po kolei, czego żądał, kiedy już zgodził się na instalację kluczowego pakietu libgphoto2 w wersji 2.4.11 okazało się, że nie zainstaluje go. Dlaczego? Nie bo nie i już! Dobrze, to może strawi 2.4.10? pierwszy lepszy link z takim numerkiem znalazłam w repo ...Mepisa. ..Poszło. No to teraz czas na doinstalowanie tego, co zabrała ze sobą stara wersja biblioteki. To jednak głupie, że wyleciały digikam, gthumb, hplip i ..no to mnie rozbroiło.. wine! . Teraz już działa wszystko jak trzeba.
Opis moich poczynań pokazuje chaotyczne zmagania laika., szukanie drogi po omacku, choć zapewne starzy linuksiarze znają prostsze i mądrzejsze metody. A pewnie najlepiej byłoby zmienić distro na nowsze. Tylko po co, dla takiego drobiazgu? Ja w gruncie rzeczy do systemu operacyjnego mam podejście utylitarne, przede wszystkim ma działać. Nie mówie, że nie lubię dlubać w moim linuksie, ale w granicach rozsądku, i bardziej są to zmiany kosmetyczne, mające na celu maksymalna wygodę i przyzwoitą responsywność, co daje połączenie gnome z icełWM. Moją drugą naturą jest lenistwo, nie chce mi się po prostu robić reinstalacji, czy ryzykownego upgrade. A swoją drogą to ciekawe, ile czasu potrzebuje przeciętny user, żeby zajechać linuksa? Na razie od listopada trzyma się znakomicie, choć dwa razy zdarzyło mi się unieruchomić system tak, że tylko edycja fstab z livecd pomogła, też zresztą robiona "na wyczucie"
Etykiety:
Fuju FinePixZ35,
libgphoto2,
LTS,
Mint 9 Isadora,
Ubuntu 10.04 Lucid Lynx
Metamorfozy pulpitu
Część I. Pulpit odmieniony.
Ostatnio zabrałam się za meblowanie pulpitu. Tradycyjnie ociężałe gnome już mnie zaczęło irytować. Lxde też mnie rozczarowało, więc zaczęłam po kolei testować różne menadzęry okien dostępne w repo: fluxbox, blackbox, fvwm, e16 fvwm-crystal, iceWM. Najdłużej zatrzymałam się przy dwóch ostatnich. IceWM ostatecznie pozostał, bo jest bardzo wdzięczny w konfiguracji.
Fluxbox oprócz bajeranckich efektów przezroczystości niczym szczególnym mnie nie zachwycił. Oto efekt mojej dłubaniny:
Tu jeszcze nie ma motywów gtk, okna szare, brzydkie. Męczyłam się trochę z menu i przezroczystością. Trzeba było doinstalować dodatkowe pakiety, żeby zadziałała. Na tym etapie porzuciłam ten menadżer.
Kolejne : fvwm, e16, blackbox, nie zachęciły mnie w ogóle, więc nawet nie mam screenów.
Fvwm-crystal spodobał mi się na pierwszy rzut oka, ale po zorientowaniu się, że jego konfiguracja będzie drogą przez mękę, (zaledwie dwie pozycje w menu udało mi się dodać) podzielił los poprzedników, cóż, ładna miska jeść nie daje.
Pozostał więc ascetyczny iceWM (zdjęcie pochodzi z angielskiej Wikipedii):
Oczywiście w repo jest spolszczona wersja. Paskudny.Nieprawdaż? Lecz okazało się, że coś ciekawego da się z tym zrobić, i nawet poszaleć z widżetami przy jego skromniutkich wymaganiach.A oto poszczególne etapy zabawy:
Te ikonki posklejane z motywu który "ukradłam" ze skórki rainlendara i z ikon znalezionych w necie, wszystko poskładane w gimpie. Niestety napisy musiałam dodawać w digikamie, bo w gimpie jest jakiś bug chyba, opcja wyboru kroju i wielkości czcionki nie działa. A na forum gimpuj.org nie mogłam się zarejestrować, żeby zapytać, odrzucało mi przepisywany kod z obrazka. Na szczęście digikam nie nadpisuje przezroczystości przy zapisie pliku, w przeciwieństwie do kolourpainta, który psuje pliki.
Ikonami i tapetami zarządza idesk. Tak skonfigurowany, że automatycznie zmienia tapety co jakiś czas. Pod przyciskami "Pogoda" i "Dropbox" są po dwa skróty. Np.podwójny lewoklik-start dropbox, podwójny prawoklik-nautilus otwiera się w folderze Dropbox.
Część II. Jak to osiągnąć? Konfiguracja na przykładach.
Fluxbox
Żeby móc osiągnąć efekt przezroczystości, trzeba doinstalować pakiety
xcompmgr i transset.
Przezroczystość menu toolbara i obramowań okien, w ~/.fluxbox/init ustawić
session.forcePseudoTransparency: true
Jeśli przeszkadza composite, wyłączyć tak : dodać w /etc/X11/xorg.conf:
IceWM
Przykładowy plik preferences:http://icewm.golf-olszewka.pl/pliki/misc/da.killa-preferences.bz2
Opis opcji tego pliku:http://icewm.golf-olszewka.pl/konfiguracja-reka.php
Mój plik menu:
Mój toolbar:
prog Dropbox nautilus nautilus --no-desktop /home/Twoja_nazwa/Dropbox
lub:
prog Dropbox thunar thunar /home/Twoja_nazwa/Dropbox
omijamy problem ,tworząc wykonywalny plik tekstowy o nazwie np. "fold_drop", do którego wklejamy polecenie:
nautilus --no-desktop /home/Twoja_nazwa/Dropbox
lub analogicznie:
thunar /home/Twoja_nazwa/Dropbox i wpisujemy do pliku konfiguracyjnego takie polecenie:
prog Dropbox xterm /pelna_sciezka_do_skryptu/fold_drop
Jeśli mamy potrzebę używania nautilusa w menadżerach okien wymienionych tutaj, to uruchamiajmy go z parametrem "--no-desktop", żeby nie uruchomił się nam z całym pulpitem gnome. Zabijanie procesu niewiele nam potem pomoże.
Motywy do iceWM: pakiet z repo o nazwie icewm-themes, Instalator motywów gtk do wystroju okien wewnątrz: pakiet gtk-chtheme.
Idesk
Zacznę od podania linku do bardzo wyczerpującej dokumentacji, niestety w języku angielskim:
http://idesk.sourceforge.net/wiki/index.php/Idesk-usage
Jedna uwaga, w podpunkcie Background Support wymieniono pięć opcji dla Background.Mode. Przetestowałam je wszystkie, u mnie nie działają, zatem pozostaje skalowanie obrazów zgodnie z rozdzielczością ekranu.
Jeszcze dla przykładu moje dwa pliki .lnk w ~/.idesktop dla ikon z podwójną zawartością:
gkrellm
Konfiguracja pluginu gkrellweather. Pakiet o tej nazwie instalujemy z repo.
Domyślnie ustawiona jest pogoda dla Sydney. Jak to zmienić? Potrzebny nam kod ICAO, ktory znajdziemy tutaj:
http://akl.wmech.pwr.wroc.pl/index.php/kody-icao.html
wybieramy lokalizację najbliższą naszemu miejscu zamieszkania.
Edytujemy plik ~/gkrellm2/plugins/user-config
Szukamy wierszy:
Jeszcze :
Rainlendar
Ze strony http://www.rainlendar.net/cms/index.php?option=com_rny_download
pobieramy paczkę, ale nie sugerujmy się wersją debian/ubuntu, wybieramy paczkę tar.bz2. Po rozpakowaniu uruchamiamy plik rainlendar2 i już działa. Instalowanie skórek i lokalizacji: Pobrane paczki przeciągamy po prostu na okno programu.
Ostatnio zabrałam się za meblowanie pulpitu. Tradycyjnie ociężałe gnome już mnie zaczęło irytować. Lxde też mnie rozczarowało, więc zaczęłam po kolei testować różne menadzęry okien dostępne w repo: fluxbox, blackbox, fvwm, e16 fvwm-crystal, iceWM. Najdłużej zatrzymałam się przy dwóch ostatnich. IceWM ostatecznie pozostał, bo jest bardzo wdzięczny w konfiguracji.
Fluxbox oprócz bajeranckich efektów przezroczystości niczym szczególnym mnie nie zachwycił. Oto efekt mojej dłubaniny:
Kolejne : fvwm, e16, blackbox, nie zachęciły mnie w ogóle, więc nawet nie mam screenów.
Fvwm-crystal spodobał mi się na pierwszy rzut oka, ale po zorientowaniu się, że jego konfiguracja będzie drogą przez mękę, (zaledwie dwie pozycje w menu udało mi się dodać) podzielił los poprzedników, cóż, ładna miska jeść nie daje.
Pozostał więc ascetyczny iceWM (zdjęcie pochodzi z angielskiej Wikipedii):
Oczywiście w repo jest spolszczona wersja. Paskudny.Nieprawdaż? Lecz okazało się, że coś ciekawego da się z tym zrobić, i nawet poszaleć z widżetami przy jego skromniutkich wymaganiach.A oto poszczególne etapy zabawy:
Ikonami i tapetami zarządza idesk. Tak skonfigurowany, że automatycznie zmienia tapety co jakiś czas. Pod przyciskami "Pogoda" i "Dropbox" są po dwa skróty. Np.podwójny lewoklik-start dropbox, podwójny prawoklik-nautilus otwiera się w folderze Dropbox.
Część II. Jak to osiągnąć? Konfiguracja na przykładach.
Fluxbox
Żeby móc osiągnąć efekt przezroczystości, trzeba doinstalować pakiety
xcompmgr i transset.
Przezroczystość menu toolbara i obramowań okien, w ~/.fluxbox/init ustawić
session.forcePseudoTransparency: true
Jeśli przeszkadza composite, wyłączyć tak : dodać w /etc/X11/xorg.conf:
Section "Extensions"Link do artykułu:http://dl.dropbox.com/u/5881751/konfiguracja_fluxboxa.pdf
Option "Composite" "Disable"
EndSection
IceWM
Przykładowy plik preferences:http://icewm.golf-olszewka.pl/pliki/misc/da.killa-preferences.bz2
Opis opcji tego pliku:http://icewm.golf-olszewka.pl/konfiguracja-reka.php
Mój plik menu:
prog Terminal lxterminal lxterminalMój startup:
prog Palimpsest palimpsest palimpsest
prog Backup deja-dup deja-dup
prog Notatki leafpad leafpad /home/bo/Pulpit/notatki
prog Seamonkey seamonkey seamonkey
prog Mirage mirage mirage
prog Xfe xfe xfe
prog Lxtask lxtask lxtask
prog DeadBeef deadbeeef deadbeef
prog Kalkulator galculator galculator
prog "Kalendarz Oo" oocalc oocalc /home/bo/Pulpit/Prywatne/Kalendarz.ods
prog nautilus nautilus nautilus --no-desktop
separator
menu Konfiguracja folder {
prog "Edycja toolbara" leafpad leafpad /home/bo/.icewm/toolbar
prog "Edycja menu" leafpad leafpad /home/bo/.icewm/menu
prog "Programy startowe" leafpad leafpad /home/bo/.icewm/startup
prog "Katalog icewm" xterm /home/bo/.icewm/katicew
menu "Konfiguracja idesk" folder {
prog "Edycja ideskrc" xterm /home/bo/.icewm/konfidesk
prog "Ikony idesk" xterm /home/bo/.icewm/ikony
}
}
separator
menu Komunikatory folder {
prog "Skype" skype skype
prog "Kadu" kadu kadu
}
xmodmap -e "pointer = 3 2 1" &
#dropbox start &
/home/bo/Dokumenty/rainlendar2/rainlendar2 &
idesk &
#gkrellm &
Mój toolbar:
prog Terminal lxterminal xtermZwracam uwagę na dwie rzeczy, lepiej podawać pełną ścieżkę do plików w /home zamiast skrótu ~/ Zdarza się w przy konfiguracji menu i toolbara icewm, że nie działa z jakichś powodów polecenie o takiej skladni na przykład:
separator separator
prog WWW seamonkey seamonkey
prog Skype skype skype
prog Kadu kadu kadu
prog Poczta /home/bo/.icewm/icons/gmail midori https://www.google.com/accounts/ServiceLogin?service=mail&passive=true&rm=false&continue=http%3A%2F%2Fmail.google.com%2Fmail%2F%3Fhl%3Dpl%26tab%3Dwm%26ui%3Dhtml%26zy%3Dl&bsv=1eic6yu9oa4y3&scc=1<mpl=default<mplcache=2&hl=pl
prog Pogoda /home/bo/.icewm/icons/weather midori http://weather.yahoo.com/poland/pomeranian/gdansk-493417/?unit=c
separator separator
prog VLC vlc vlc
prog Player /home/bo/.icewm/icons/play deadbeef
separator separator
prog "Procesy ram cpu" /home/bo/.icewm/icons/monitor gnome-system-monitor
prog Gkrellm gkrellm gkrellm
separator separator
prog nautilus nautilus nautilus --no-desktop
prog XFE xfe xfe
prog Thunar /home/bo/.icewm/icons/thunar thunar
separator separator
prog Notatki leafpad tomboy
prog "HPLIP Fax address book" /usr/share/pixmaps/HPmenu.xpm /bin/sh -c "/usr/bin/hp-fab"
prog Dropbox nautilus nautilus --no-desktop /home/Twoja_nazwa/Dropbox
lub:
prog Dropbox thunar thunar /home/Twoja_nazwa/Dropbox
omijamy problem ,tworząc wykonywalny plik tekstowy o nazwie np. "fold_drop", do którego wklejamy polecenie:
nautilus --no-desktop /home/Twoja_nazwa/Dropbox
lub analogicznie:
thunar /home/Twoja_nazwa/Dropbox i wpisujemy do pliku konfiguracyjnego takie polecenie:
prog Dropbox xterm /pelna_sciezka_do_skryptu/fold_drop
Jeśli mamy potrzebę używania nautilusa w menadżerach okien wymienionych tutaj, to uruchamiajmy go z parametrem "--no-desktop", żeby nie uruchomił się nam z całym pulpitem gnome. Zabijanie procesu niewiele nam potem pomoże.
Motywy do iceWM: pakiet z repo o nazwie icewm-themes, Instalator motywów gtk do wystroju okien wewnątrz: pakiet gtk-chtheme.
Idesk
Zacznę od podania linku do bardzo wyczerpującej dokumentacji, niestety w języku angielskim:
http://idesk.sourceforge.net/wiki/index.php/Idesk-usage
Jedna uwaga, w podpunkcie Background Support wymieniono pięć opcji dla Background.Mode. Przetestowałam je wszystkie, u mnie nie działają, zatem pozostaje skalowanie obrazów zgodnie z rozdzielczością ekranu.
Jeszcze dla przykładu moje dwa pliki .lnk w ~/.idesktop dla ikon z podwójną zawartością:
table Iconi drugi:
Caption:
Icon: /home/bo/Obrazy/images/dropbox.png
Width: 198
Height: 105
X: 36
Y: 651
Command[0]: nautilus --no-desktop /home/bo/Pulpit/Dropbox
Command[1]: dropbox start
end
table IconA w ~/.ideskrc mam wartość Transparency: 25. Tyle tylko, by było widać lekką zmianę koloru ikony po wskazaniu na nią kursorem myszy. I mała ciekawostka, odkryta przypadkowo przeze mnie: dwuklik na dowolną ikonę środkowym przyciskiem myszy zmienia tapetę.
Caption:
Icon: /home/bo/Obrazy/images/pogoda.png
Width: 198
Height: 105
X: 36
Y: 401
Command[0]: seamonkey http://weather.yahoo.com/poland/pomeranian/gdansk-493417/?unit=c
Command[1]: seamonkey http://local.msn.com/worldweather.aspx?q=gdańsk-pol&eid=11891#
end
gkrellm
Konfiguracja pluginu gkrellweather. Pakiet o tej nazwie instalujemy z repo.
Domyślnie ustawiona jest pogoda dla Sydney. Jak to zmienić? Potrzebny nam kod ICAO, ktory znajdziemy tutaj:
http://akl.wmech.pwr.wroc.pl/index.php/kody-icao.html
wybieramy lokalizację najbliższą naszemu miejscu zamieszkania.
Edytujemy plik ~/gkrellm2/plugins/user-config
Szukamy wierszy:
gkrellweather station YSSYi zamieniamy wszystkie YSSY na właściwy kod.
gkrellweather command /usr/share/gkrellm/GrabWeather YSSY
gkrellweather filename /home/bo/.wmWeatherReports/YSSY.dat
Jeszcze :
sudo gedit /usr/share/gkrellm/GrabWeatheri w linii
# GrabWeather YSSYzamieniamy słowo YSSY na własciwy kod.
Rainlendar
Ze strony http://www.rainlendar.net/cms/index.php?option=com_rny_download
pobieramy paczkę, ale nie sugerujmy się wersją debian/ubuntu, wybieramy paczkę tar.bz2. Po rozpakowaniu uruchamiamy plik rainlendar2 i już działa. Instalowanie skórek i lokalizacji: Pobrane paczki przeciągamy po prostu na okno programu.
Etykiety:
blackbox,
e16,
fluxbox,
fvwm-crystal,
gkrellm,
iceWM,
idesk,
ideskcr,
konfiguracja,
preferences,
rainlendar
Jak sprawdzić statystykę dokumentu?
Do pisania tekstów używam głównie OpenOffice. W Microsoft Word Viewer, który działa pod wine, sprawdzam poprawność wyświetlania dokumentu przekonwertowanego do formatu "doc". W gedit sprawdzam statystyki, jeśli interesuje mnie ilość znaków bez spacji.
Na obrazku poniżej widać, jak się prezentują statystyki w w/w programach.
Na obrazku poniżej widać, jak się prezentują statystyki w w/w programach.
Piekło zależności - przepis na demolkę.
Wczorajszego poranka po otwarciu komputera oczom moim ukazał się komunikat, którego dokładnie już nie zacytuję z pamięci, a brzmiał on mniej więcej tak: „błąd...tu luka w pamięci...sprawdź , czy fam, lub gamin jest zainstalowany” Panel lxde się pokazał, ale po tapecie i ikonach pulpitu czarna dziura. Poza tym wszystko inne wydawało się działające. Nie wiem o co chodzi, restart i ...to samo. Sprawdzam pobieżnie w sieci, jednak zbyt pobieżnie, jak się potem okazało. Wpisuję „sudo apt-get install gamin”, dostaję informację zwrotną, „gamin jest już w najnowszej wersji”. Więc myślę, spróbuje tego samego z tym famem. Wpisuje więc następną komendę szybko, bez zastanowienia zatwierdzam i patrzę, jak mi wszystko, co mam poinstalowane wylatuje z dysku z prędkością światła. Po restarcie nie widzę już nic oprócz białych literek na czarnym tle. Nie ma gnome, nie ma lxde, „nic ni ma”. W tym momencie strzela gejzer słów niecenzuralnych. Skąd miałam wiedzieć, że fam to starszy odpowiednik gamina, że jak go zainstaluję to spowoduję przez to usunięcie gamina z zależnościami. Nie była mi ta wiedza potrzebna wcześniej do niczego. Teraz już wiem jak boli „piekło zależności”, co jak do tej pory było dla mnie abstrakcją.
Isadora , wydanie LTS(!) miała wytrzymać do roku 2012 conajmniej, po to sobie człowiek wybiera wersję z wydłużonym wsparciem, żeby raz skonfigurować i nie bawić się w betatestera.
Kiedy wybierałam kilka miesięcy temu mint 9 właśnie ze względu na to wydłużone wsparcie, docierały do mnie jakieś przebąkiwania o przymiarkach do debian-edition, lecz chciałam odczekać, poobserwować, jak się toto spisuje u ludzi. I jaka gwarancja, że tez się nie wysypie przez głupi błąd?
Summa summarum system po naprawie jest, jaki był przed awarią. Tylko naprawianie spustoszeń poczynionych z powodu mojej niewiedzy zajęło kilka godzin zamiast kilku minut. Pewnie niepotrzebnie sformatowałam przy tym partycję systemową, wystarczyłaby chyba reinstalacja bez formatowania. Potem instalacja programów z pakietów zapisanych na dysku trwałaby krócej. Chociaż nie wiem, czy nie byłoby niespodzianki, wolałam odświeżyć katalog. Najdłużej trwało przypominanie sobie co też miałam zainstalowane. A notatki były nader skąpe. Od dziś więc prowadzę coś w rodzaju dziennika pokładowego, ale nie w pliku, tylko w zeszycie. Dobrze, że nie musiałam się jeszcze bawić w konfigurację, nietkniętą na szczęście, bo zapisaną w home.
Linux jest podobno idiotoodporny, ale tylko wtedy, gdy hasło root = luka w pamięci.
Isadora , wydanie LTS(!) miała wytrzymać do roku 2012 conajmniej, po to sobie człowiek wybiera wersję z wydłużonym wsparciem, żeby raz skonfigurować i nie bawić się w betatestera.
Kiedy wybierałam kilka miesięcy temu mint 9 właśnie ze względu na to wydłużone wsparcie, docierały do mnie jakieś przebąkiwania o przymiarkach do debian-edition, lecz chciałam odczekać, poobserwować, jak się toto spisuje u ludzi. I jaka gwarancja, że tez się nie wysypie przez głupi błąd?
Summa summarum system po naprawie jest, jaki był przed awarią. Tylko naprawianie spustoszeń poczynionych z powodu mojej niewiedzy zajęło kilka godzin zamiast kilku minut. Pewnie niepotrzebnie sformatowałam przy tym partycję systemową, wystarczyłaby chyba reinstalacja bez formatowania. Potem instalacja programów z pakietów zapisanych na dysku trwałaby krócej. Chociaż nie wiem, czy nie byłoby niespodzianki, wolałam odświeżyć katalog. Najdłużej trwało przypominanie sobie co też miałam zainstalowane. A notatki były nader skąpe. Od dziś więc prowadzę coś w rodzaju dziennika pokładowego, ale nie w pliku, tylko w zeszycie. Dobrze, że nie musiałam się jeszcze bawić w konfigurację, nietkniętą na szczęście, bo zapisaną w home.
Linux jest podobno idiotoodporny, ale tylko wtedy, gdy hasło root = luka w pamięci.
Etykiety:
debian - edition,
fam,
gamin,
Isadora,
mint 9,
zależności
Subskrybuj:
Posty (Atom)







